The most…czyli 10 rzeczy, które robią mamy!

dnia

Co powiecie na odrobinę rodzicielskiego humoru? 😀

Oto przed Wami lista obrzydliwych acz jednocześnie śmiesznych rzeczy które robią mamy.

Gotowi?

12528638_10209015373247379_1102603563_o

  1. Gile w nosie. No leci temu dziecku z nosa, sytuacja mega awaryjna, i co począć?
    Ano przecież mamy rękę, własne palce które w sumie to zanim rozejrzymy się za chusteczką już wytarły tą wyciekającą cześć, potem można wytrzeć o swoje spodnie, ewentualnie o spodnie dziecka. Toż to tylko gilek naszego malucha, nie?
  2. Jak już jesteśmy przy nosie to przecież tylko mamy wydłubią babę. W gościach, w kościele, przy obiedzie – no bo przecież jak już ją widać, to nie mogę udawać że jej jednak tam nie ma!
  3. Wąchanie. Absolutnie wąchamy wszystko. Kojarzycie?
    „O, mokra plamka, ulałeś czy zwymiotowałeś? ( wąch!)
    coś tu brzydko pachnie, czy to Twoja kupa? ( wąch! w pupę!)
    a w co ty wsadziłeś palce ( wąch! i oby to nie była ta kupa! ) „
  4. W temacie kupy pozostając. Oglądamy, rozmazujemy, rozróżniamy poszczególne składowe, potrafimy w mig odpowiedzieć co jadło dziecko poprzedniego dnia i czego więcej jeść nie powinno też. W nocy o północy jesteśmy w stanie wymienić „fefnaście” różnych kolorów na określenie koloru kupy:  czarna, zielona, żółta, pomarańczowa, brązowa musztardowa, jajeczna, bladożółta, jasnobrązowa, szarozielonkawa. Tak. Bez wątpienia, kupa jest najważniejsza.
  5. Wymiociny. Grubszy temat, coś jak z kupa. Bo i cóż że chodzimy w obrzyganej bluzce przez pół dnia – no przecież wiem, widzę i czuje co mam na sobie, tylko po co zmieniać, jak po chwili będzie tak samo?
  6. A co się dzieje w trakcie? cóż, nie ma nic ważniejszego by ulżyć dziecku, zatem jeśli ma ochotę zwymiotować akurat na mnie biorę to na klatę – zazwyczaj, czasem na plecy.
    Ewentualnie łapie w ręce.
  7. Na placu zabaw. No afera, bo się przewróciło i ręka boli. I co z tego, że na ręce tej 100tysięcy bakterii, brudu i czasem krwi. Trzeba pocałować  – wyjścia nie ma, bo dziecko samo wpycha Ci tą rękę do buzi. „Ojojane” miejsca mniej bolą. Te pocałowane też.
  8. A ślinienie własnych dłoni/palców po to by wytrzeć z plamy twarz dziecka znacie? Znaaacie!
  9. Wyjadanie resztek!
    Bo choć trafiło to już na chwile do buzi malucha i wymemłał to trochę to jemu nie posmakowało. Zatem wyjmie z buzi i odda nam. I daj Bóg jeśli odda nam do ręki, bo czasem przecież fajnie jest wrzucić to prosto na talerz mamie do smaku.
  10. Uwielbiamy się śmiać. Najfajniej jednak się śmiejemy wtedy, gdy dziecko nas obsika. Tak, mamy chłopców w szczególności powinny coś o tym wiedzieć. No „polew” jest wtedy na maxa 😀

 

Tak przy piątku, z przymrużeniem oka.
Zapraszam jeśli chcielibyście jeszcze coś dodać 🙂

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s