Niesprawiedliwe!

Dziś będzie post na smutno. Taki nastrój – nie poradzę.
Czuję potrzebę by wyrzucić z siebie to co we mnie siedzi, tą część mnie, która tak mocno nie chce zgodzić się z niesprawiedliwością świata. Świata, który może być dla nas tyle cudowny  co i straszny.

Macie tak, że czasem nie trafiają do was żadne inne informacje niż te, które od razu powodują wyciek łez?
Te poniżej doszły do mnie wczoraj! Tak, jednego dnia!
Mały Milan, nie żył od kilku dni, kiedy znalazła go policja przeszukująca mieszkanie z powodu narkotyków.
Leonardo, dwulatek który zmarł na skutek przyduszenia przez poduszkę- pufę pod którą leżał, a na która usiadła opiekunka ze żłobka.
Kasia, to mama małej Julki, która podczas powikłań poporodowych przestała oddychać na skutek czego nastąpiło niedotlenienie mózgu i śpiączka.

I czym Milan zasłużył sobie na to że trafił do rodziny z problemami? Czemu mały Leo tak niefortunnie położył się, że nikt go nie zauważył? Czemu Kasia, która z pewnością tak bardzo wyczekiwała swojego dziecka, teraz nie może nawet wziąć go na swoje ręce? Czemu mała Julka musi być pozbawiona tak niezwykle ważnej relacji ze swoją mamą?

Smutno.

Obok mnie w pociągu jedzie dziewczynka, na oko 7 lat i jej mama. Dziecko mówi mamie ze chce telefon, bo jej się nudzi. matka z przekąsem wreszcie jej go daje ale dziewczynka z przejęcia upuszcza go na podłogę (nisko, więc bez tragedii) Po chwili słyszę zastraszanie: „zobaczysz jak wyjdziemy” „już ja Ci pokażę”. Mała zaczyna płakać i od razu przepraszać mamę, za to co zrobiła. Choć winy jej, w mojej opinii, bardzo niewiele.
Dla mnie to także jest smutne. Dziecko takie zastraszone, założenie wymierzenia kary zupełnie nieadekwatnej do przewinienia.

 Babcia wraca z wnuczkami też w pociągu. Ostatnie dni w Warszawie obfitowały w wysoką temperaturę jednak w pociągach SKM działa dość dobra klima więc różnica temperatur większa. Babcia chce ubrać jedną z dziewczynek w bluzę, dziewczynka się opiera, mówi że nie chce aż nagle pada stwierdzenie „zakładaj, bo ci przyłożę”
No kurde, no! Ale dlaczego, za co?

Smutno.

Wiem, że całościowy obraz tych sytuacji może wyglądać inaczej, może dzieci dały się wcześniej we znaki, może cierpliwość ich opiekunów była już naciągnięta do granic, może to jedyny sposób na uspokojenie dziecka. Chciałabym nie oceniać jednak smutek mnie dosięgnął.

I chce mi się krzyczeć! czuję ogrom bezsilności!
Gdzie w nas empatia, gdzie współczucie, zrozumienie!

Chcę zarazem też wierzyć, że swój limit nieszczęść na życie już wyczerpałam, że nie dosięgnie mnie tragedia, nie spadnie na mnie i moich najbliższych nic złego.
Nie chce bać się tych wszystkich złych rzeczy, które mogą się wydarzyć 😦

A póki co skupie się na tym, by wciąż uczyć się czerpać radość z każdego dnia, by w swoim przekonaniu wychować jak najlepiej dziecko, by tworzyć własne szczęście i czerpać z niego korzyści!

 

 

Zdjęcia: dreamzandclouds.wordpress.com
Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s